Fenomen Dragon Ball'a w sportach walki

Dragon Ball to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych serii anime w historii. Spektakularne walki, wciągająca fabuła, i zapadające w pamięć postaci zjednały sobie miliony fanów na całym świecie. Mimo tego, że powstała w 1986 roku, wciąż przyciąga nowych odbiorców i nie traci na aktualności.

Dragon Ball początkowo skupia się na losach Son Goku i Krillana, dwóch młodych adeptach sztuk walki. Wraz z córką genialnego naukowca, Bulmą, wyruszają na poszukiwanie Smoczych Kul. Wedle legendy gdy kule zostaną zebrane, pojawia się Shen Long- Smok, który jest w stanie spełnić dowolne życzenie.

Z biegiem fabuły Son Goku i jego przyjaciele rozwijają się jako wojownicy i przychodzi im bronić ludzkości przed potężnymi przeciwnikami pragnącymi zagarnąć Smocze Kule. Od niemal samego początku przewija się ogromny nacisk na sztuki walki. Widzimy bohaterów trenujących i startujących w turniejach, rozwijających swoje umiejętności i poddających się nieludzkim obciążeniom treningowym. Biorąc tą tematykę pod uwagę, ciężko się dziwić, że wiele osób poczuło pod jej wpływem motywację do spróbowania swoich sił na macie lub w ringu. W końcu, kto jako dzieciak nie chciał być jak Songo?

Przygody Wojowników Z zainspirowały całe rzesze adeptów sztuk walki do treningu. Pośród nich znajdują się zawodniczki i zawodnicy którzy zrobili zawrotne kariery stając się ikonami tego sportu. Świetnym przykładem jest niepokonana przez długi czas Ronda Rousey. Była mistrzyni wagi koguciej niejednokrotnie podkreślała swoją fascynację DB, wyznając nawet, że Vegeta był jej młodzieńczą miłością.

Podczas UFC 175, Marcus „The Bama Beast” Brimage wszedł do oktagonu z dobrze znanym z serii Scouterem na głowie. Ten sam rekwizyt miał na sobie podczas ceremonii ważenia i sesji zdjęciowej poprzedzającej walkę. Marcus podczas wywiadu dla Fight Network przyznał, że chciał w ten sposób oddać hołd serii która wpłynęła nie tylko na jego motywacje, ale nawet na metodykę treningową.

Na naszym podwórku warto wspomnieć o mistrzu KSW w wadze półśredniej, Borysie Mańkowskim. Poza tatuażem inspirowanym serią i charakterystycznymi, pomarańczowymi spodenkami które swojego czasu zakładał do walki, Diabeł Tasmański przyznaje, że gdyby nie DB pewnie nie zacząłby nawet ćwiczyć. Podczas fanowskiej wymiany pytań i odpowiedzi na jego Facebook’owym profilu, tak odpowiedział zapytany o wpływ jaki miało to na jego życie:

„(...) Będąc dzieckiem oglądałem serial i szedłem do lasu trenować, a kiedy nie leciał w polskiej TV, włączałem transmisję na RTL, brałem sztangę przed TV i „pakowałem” motywując się tym, jak moje ukochane postacie trenują i walczą, m.in. dlatego mam tak wytatuowaną rękę. To jak gdyby sam początek treningów".

Nie tylko w wypowiedziach zawodników widzimy impakt jaki DB miało na świat sztuk walki. W internecie da się znaleźć wiele programów treningowych ‘inspirowanych’ fabułą serii. Istnieje również szeroka gama odzieży treningowej pozwalającej poczuć się jak jeden z bohaterów, czy nawet diety reklamowane logo Dragon Ball.

Dragon Ball przechodzi kolejny renesans. Od 2015 możemy śledzić długo wyczekiwane nowe odcinki, a Son Goku będzie ambasadorem Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Biorąc pod uwagę dedykację treningową i chęć rywalizacji jaka zawsze biła od tej postaci-Ciężko się nawet temu dziwić. Z tą nowo znalezioną popularnością, możemy liczyć na kolejne pokolenie zawodników sztuk walki wymieniających postaci ze smoczej serii jako swoich idoli.

Góra